Od fabryki sukna po Biedronkę. Tak zmieniały się zakłady przy ul. Fabrycznej w Miastku
Dziś w tym miejscu stoi dyskont spożywczy, a jeszcze kilkanaście lat temu hale pełne były maszyn szyjących skórzane kurtki i rękawiczki. Historia zakładów przy ulicy Fabrycznej w Miastku to opowieść o gospodarczej potędze, która rodziła się w XIX wieku, by w XXI zniknąć z mapy miasta. W szczytowym okresie pracę znajdowało tu nawet 1500 osób, a wyroby trafiały na cały świat. Jak to możliwe, że miejsce to przeszło tak dramatyczną transformację?
Początki: XIX-wieczna fabryka sukna
Zanim powstała słynna Fabryka Rękawiczek i Odzieży Skórzanej, obiekty przy dzisiejszej ulicy Fabrycznej miały już bogatą historię. W 1851 roku swoją działalność rozpoczęła tu fabryka sukiennicza należąca do Ludwiga Ferdynanda Klatta. Była to jedna z trzech takich fabryk działających wówczas w Miastku. Zakład specjalizował się w produkcji tkanin ubraniowych z przędzy zgrzebnej, w tym tkanin na płaszcze, spodnie i flanele.
W ofercie znajdowały się również sukna mundurowe, które trafiały do wojska, policji, straży, a także dla kolejarzy i tramwajarzy. W okresie swojej świetności fabryka Klatta zatrudniała około 100 osób, w tym wiele kobiet. Działała nieprzerwanie do końca II wojny światowej. Po wojnie, w 1945 roku, opuszczone hale przejął Państwowy Ośrodek Maszynowy, który zajmował się naprawą ciągników i samochodów oraz transportem. POM funkcjonował tu do 1961 roku, a obiekty nie doczekały się wówczas gruntownej modernizacji.
Decyzja partii i narodziny FRiOS-u
Przełom nastąpił pod koniec lat 50. XX wieku, gdy zapadła decyzja o utworzeniu w tych murach Fabryki Rękawiczek i Odzieży Skórzanej. Była to decyzja rządu i partii, a o wyborze Miastka zadecydowała m.in. bliskość garbarni w Dębnicy Kaszubskiej. „Rękawiczki” nie wprowadziły się jednak do starych hal ot tak. Obiekty przeszły gruntowną modernizację i rozbudowę – powstały nowe hale produkcyjne, magazyny i ciągi komunikacyjne. Stare budynki całkowicie zmieniły swoje oblicze.
W 1973 roku, z okazji 10-lecia fabryki, w prasie ukazały się okolicznościowe artykuły wspominające jej początki. Jedna z pracownic, Ada Domin, określona jako najwytrwalszy pracownik FRiOS-u, wspominała wtedy, że traktory i sprzęt rolniczy musiały ustąpić miejsca nowej inwestycji. W ciągu półtora roku, kosztem 20 mln złotych, zmodernizowano stare i wybudowano nowe pomieszczenia produkcyjne dla potrzeb białoskórnictwa. W tamtym czasie zakład zatrudniał już 502 osoby, w większości kobiety. Jak podkreślano, uruchomienie fabryki miało ogromne znaczenie społeczne – Miastko od lat borykało się z nadwyżką siły roboczej, zwłaszcza kobiecej.
Rozwój, rekordy i zagraniczne kontrakty
Fabryka rozpoczęła działalność 2 stycznia 1963 roku, a jej pierwszym kierownikiem został Lucjan Polakowski, który nadzorował rozbudowę zakładu. Początkowo załoga liczyła 300 pracowników, głównie kobiet. Już w pierwszym roku produkcji wytworzono 14 tys. sztuk odzieży i 145 tys. par rękawiczek ze skór licowych. Od 1965 roku zaczęto używać skór nubukowych, które z czasem stały się podstawowym surowcem. Wtedy też Polakowskiego zastąpił Bogdan Karwowski, który kierował zakładem niemal do końca jego istnienia.
Lata 70. to okres największego rozkwitu. System pracy chałupniczej rozwinął się na niespotykaną skalę – w latach 1971-72 dla fabryki szyło rękawiczki 650 chałupniczek. W 1972 roku na rynek krajowy i zagraniczny trafiło ponad 82 tys. sztuk odzieży i ponad milion rękawiczek. W 1973 roku w zakładzie pracowało już prawie 800 osób, z czego 80 procent stanowiły kobiety. Fabryka miała własną pracownię projektową, a w 1978 roku zatrudnienie wzrosło do 1300 osób. Rocznie z taśmy schodziło około 130 nowych modeli, a wartość produkcji sięgała pół miliarda złotych. W szczytowym okresie pracowało tu 1500 osób.
Wyroby z Miastka – kurtki, rękawiczki, płaszcze, spódniczki – trafiały do Anglii, Niemiec, Szwecji, Stanów Zjednoczonych, Australii i Japonii. FRiOS był częścią słupskiego kombinatu skórzanego ALKA i miał swoją filię w Złotowie. Jak na socjalistyczne przedsiębiorstwo przystało, zakład oferował rozbudowany socjal: własną stołówkę, przedszkole i ośrodek wczasowy. Do fabryki przyjeżdżali znani goście, w tym piosenkarze Irena Santor i Jerzy Połomski, aktorzy, a nawet generał Mirosław Hermaszewski. Najważniejsza była jednak wizyta Edwarda Gierka, który odwiedził Miastko 30 lipca 1980 roku.
Upadek, Włosi i wyburzenie
Transformacja ustrojowa okazała się dla FRiOS-u śmiertelnym ciosem. W 1997 roku ogłoszono upadłość fabryki, wcześniej wprowadzono w niej zarząd komisaryczny. Hale kupili włoscy inwestorzy, tworząc zakład Tino's, który produkował konfekcję skórzaną. Firma istniała 12 lat, ale w styczniu 2009 roku właściciele podjęli decyzję o zamknięciu zakładu z powodu załamania rynku zbytu we Włoszech. Zwolniono wtedy 70 osób, podczas gdy na początku działalności Tino's zatrudniał 250 pracowników. Likwidator próbował sprzedać zakład w całości, ale bezskutecznie – zgłaszali się chętni jedynie na część obiektów.
W połowie 2012 roku fabryczne budynki zostały zburzone. Jak tłumaczył wówczas Lino Bortolini z firmy Larcus, która zajmowała się sprzedażą gruntu, decyzja o wyburzeniu była podyktowana koniecznością płacenia podatków od nieruchomości, podczas gdy produkcja już dawno ustała. Pierwotny plan zakładał podział terenu na działki budowlane.
Musieliśmy zburzyć hale, bo płaciliśmy podatki od nieruchomości, a przecież produkcji nie było.
Lino Bortolini, firma Larcus
Dziedzictwo i nowa rzeczywistość
FRiOS, choć istniał tylko 34 lata, na trwałe zapisał się w historii Miastka jako najważniejszy i największy zakład w dziejach miasta. Wokół fabryki przez długie lata kręciła się lokalna gospodarka. Praktycznie nie ma rodziny w Miastku, która nie miałaby czegoś wspólnego z tym zakładem. Był czas, że niemal wszyscy mieszkańcy chodzili w skórach z Miastka, a przy fabryce działał nawet sklep firmowy.
Dziś w miejscu, gdzie tysiące ludzi znajdowało zatrudnienie, a produkty trafiały na cały świat, stoi popularny dyskont. To symboliczny dowód na to, jak bardzo zmieniła się lokalna gospodarka. Historia FRiOS-u to jednak nie tylko wspomnienie – to lekcja o tym, jak ważne dla małych społeczności są stabilne miejsca pracy i jak krucha potrafi być ich przyszłość. Mimo upływu lat, mieszkańcy Miastka wciąż pamiętają czasy, gdy ich miasto było znane w Europie i na świecie z produkcji skórzanej odzieży.
Informacje pochodzą z materiałów archiwalnych i relacji prasowych dotyczących historii Miastka.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!