Wtorek, 7 lipca 2026
Imieniny: Cyryl, Metody, Estera

Stuletni most w Polanowie. Dlaczego zwano go czerwonym i co dziś po nim zostało?

Na skraju Polanowa stoi stalowa konstrukcja, która od ponad wieku przyciąga uwagę spacerowiczów i rowerzystów. Czerwony most, położony około 200 metrów od drogi wojewódzkiej nr 206 przy wjeździe do miasta od strony Miastka, jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych pamiątek po dawnej linii kolejowej.

Nazwa obiektu bywa myląca, ale jej źródło jest proste: most nie ma nic wspólnego ani z komunizmem, ani z Armią Czerwoną. Określenie wzięło się stąd, że kiedyś jego elementy były pomalowane na czerwono. Dziś to już nie tylko ciekawostka historyczna, lecz także ważny punkt na trasie pieszej i rowerowej.

Most, który przypomina o dawnej linii kolejowej

Czerwony most był częścią trasy kolejowej liczącej 79 kilometrów. Jej budowa przebiegała etapami i trwała wiele lat. Pierwszy odcinek, z Grzmiącej do Śliwna Bobolickiego, oddano do użytku 1 listopada 1896 roku. Rok później linia dotarła do Bobolic, a następnie 15 lipca 1903 roku do Polanowa.

Ostatni etap do Korzybia otwarto dopiero 1 listopada 1921 roku. Cała trasa prowadziła przez Grzmiącą, Mieszałki, Bobolice, Buszynko, Drzewiany, Górawino, Chocimino, Polanów, Rzeczycę Wielką, Rochowo, Mzdowo, Krąg Miastecki, Podgórki, Żukowo Sławieńskie i Korzybie. To pokazuje, jak ważnym i rozległym przedsięwzięciem była ta inwestycja.

Inżynieryjne wyzwanie sprzed ponad wieku

Prace przygotowawcze przy budowie kolei rozpoczęto już w 1890 r., a sam projekt uchodził za wyjątkowo trudny. Trasa prowadziła przez tereny o dużych różnicach wysokości, przecinała szerokie doliny rzeczne i wymagała wykonania licznych robót ziemnych. Potrzebne były przekopy, nasypy, mosty, wiadukty oraz przepusty dla mniejszych cieków wodnych.

Jak przypominał Bronisław Malinowski w publikacji przygotowanej z okazji 670-lecia Bobolic, w 1898 r. rozpoczęto też przygotowania do odcinka Bobolice–Polanów o długości 25 km. Cesarz Wilhelm II zatwierdził wówczas ustawę przewidującą finansowanie 18 odcinków kolei na kwotę 73 982 000 marek, z czego 6 488 000 marek przeznaczono na utrzymanie ruchu, a 1 666 000 marek na sam odcinek Bobolice–Polanów.

Budowa tej kolei była przedsięwzięciem technicznie trudnym i kosztownym bowiem biegła przez tereny wysokich wzniesień, przecinała kilka szerokich dolin rzecznych, więc wymagała wykonania pracochłonnej niwelacji gruntów, głębokich przekopów i nasypów, mostów, wiaduktów i wielu przepustów dla małych cieków.

Bronisław Malinowski

Polanów-Korzybie: najtrudniejszy odcinek i stalowy most

Za najbardziej wymagający uznano fragment z Polanowa do Korzybia. Miał on pokonać trudne ukształtowanie terenu, w tym wysokie wzniesienia polanowskie. Właśnie wtedy powstał potężny nasyp przecinający Kotlinę Polanowską oraz wiszący stalowy most, który do dziś budzi zainteresowanie miłośników historii i techniki.

Budowa odcinka długości 25 km zajęła aż pięć i pół roku. Pierwszy pociąg w kierunku Bobolic przyjechał do Polanowa 15 lipca 1903 roku, natomiast do Korzybia linia dotarła dopiero 1 listopada 1921 r., czyli 29 lat po rozpoczęciu budowy całej kolei. To najlepiej pokazuje skalę wyzwań, z jakimi musieli mierzyć się ówcześni budowniczowie.

Wojna, likwidacja i dzisiejsze ślady dawnej trasy

Kres funkcjonowania linii przyniósł kwiecień 1945 r., gdy na te tereny wkroczyła Armia Czerwona. Polanów został zajęty przez Rosjan 27 lutego 1945 r., a później zdemontowano tory i wywieziono je w głąb ZSRR. Po zdjęciu torowiska próbowano jeszcze wysadzić most, ale linia nie została już odbudowana, mimo że po wojnie miejscowe władze starały się o to w Ministerstwie Komunikacji w Warszawie.

Dziś czerwony most nie jest w najlepszym stanie. Brakuje wielu podkładów, a metalowe elementy ulegają korozji. Mimo to obiekt wciąż robi wrażenie, tym bardziej że w latach 70. XX wieku można było jeszcze przejść po nim pieszo. Pod konstrukcją biegnie dziś fragment ścieżki pieszej i rowerowej, co sprawia, że miejsce nadal żyje w przestrzeni miasta.

To ważny punkt dla lokalnej społeczności, bo łączy historię Polanowa z codzienną rekreacją. Dla mieszkańców jest nie tylko pamiątką po dawnej kolei, ale też elementem krajobrazu, który przypomina o technicznym rozwoju regionu i o tym, jak wiele z dawnych inwestycji wciąż wpływa na to, jak korzystamy z przestrzeni dziś.

Jeśli czerwony most ma przetrwać kolejne lata jako atrakcja turystyczna i ślad historii, potrzebne będzie dalsze zainteresowanie tym obiektem oraz zachowanie pamięci o jego kolejowym rodowodzie. Informacje przekazał lokalny materiał poświęcony historii czerwonego mostu w Polanowie.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
PC

Piotr Chmielewski

Dziennikarz z 9-letnim doświadczeniem, specjalista od inwestycji, transportu i spraw miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!